Zbliża się sesja, problemy rosną, a to mnie skłania do przemyśleń. Tak się zastanawiam, na co wogóle mi te studia. Przecież pracę bym sobie znalazł, nie musiałbym w tym momencie zakuwać / kończyć rysunków technicznych, tylko po prostu bym sobie odpoczywał.
Do tego w miarę regularny tryb życia i jakaś w miarę normalna zapłata.
A co teraz mam? Totalny chaos gdzie nie spojrzeć. Nie wiadomo na czym stoję, działam nieefektywnie, pod presją, z przymusu, w nocy nie ma czasu odpocząć, a potem nie mam sił zajmować się tym co lubię... wszystko co powinno być zrobiona na wczoraj odkładam na później. i to się ciągnie, ciągnie i ciągnąć się będzie jeszcze ze 3 lata...
Mam nadzieję, że warto - że nie będę żałował po studiach. Z drugiej strony skąd mam mieć pewność, że nie skończy się to w ten sposób!?
1 | locker
16 stycznia 2008, 01:07:22
Kultowy fragment - Dż.K.J.P.
Co do studiów... może na starość bedziemy miec co wspominać.
P.S U mnie jest nowa jednostka czasu (gdy sie mam zamiar za cos zabrać) - jutro = nieskończoność - 1